
O mojej drodze i wielkich Kobietach
Skończyłam studia magisterskie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, moja droga wydawała się być jasno określona, jednak im dłużej pracowałam w zawodzie tym bardziej i częściej szukałam ucieczki do lasu, parku, na łąkę. W naturze wracał uśmiech, a układ nerwowy sam się stabilizowałam, bez potrzeby bodźców. Postawiłam wszystko na jedną kartę przeprowadziłam się z mężem do lasu, wydaje się być to całkiem normalne dziś, ale prawie 10 lat temu zakup domu w lesie wydawał się wariactwem, jednak był czymś zupełnie odwrotnym. Drogą do natury, do tego co dla nas powinno być normalne. Zaczęłam zaprzyjaźniać się z sąsiadami czyli ziołami i dziko rosnącą jabłonką po kolei bez planu z ważnością i szacunkiem. Zapraszałam je do siebie i zaprzałam, próbowałam i łączyłam, wtedy też powstał mój pierwszy rzemieślniczy ocet. Gdy któregoś razu odwiedziła mnie mama, a ja szykowałam zioła powiedziała - "a wiesz ze Twoja prababcia tez taka była - kiedyś mieszaliśmy w malutkiej wsi w lesie i ona tez ciągle szykowała coś ludziom, przygotowywała mieszanki, sama zbierała zioła, odbierała porody a w dzbanku zawsze była zaparzona mięta"- wtedy wszystko mi się ułożyło, już wiedziałam skąd ta niezrozumiana przez wielu miłość do ziół - od moich przodków, przypomniałam sobie ze przecież w ogródku mamy też zawsze rosły zioła, a jej działka chodź mała to mieści chyba wszystkie gatunki roślin i kwiatów, które co roku zachwycają kolorami i smakiem, a babcia... babcia zabierała mnie gdy byłam u niej na wakacjach na zbiór lipy i rumianku, jej cały ogród był apteką - onętki, cynie, chabry, stokrotki, aksamitki, piwonie, róże, słoneczniki, a na parapecie bukszpany, prymulki i geranium. Fundamentem były KOBIETY z mojej rodziny. Niezwłocznie zapisałam się do szkoły żeby poszerzać wiedzę, zdobyć odpowiednie dokumenty i uzyskać tytuł Zielarza- Fitoterapeuty. Teraz tworze naturalne octy dla siebie, rodziny oraz klientów, a już niedługo w sklepie pojawią się także autorskie mieszanki ziołowe, które bardzo Wam polecam.
Kuzynka, Przyjaciółki , Szwagierka i moja nauczycielka jogi Gosia zawsze mocno dopingowały mojej pasji, bez nich nie było bym mnie tu- dziękuję Dziewczyny.
Dziękuję też mojemu mężowi, który wytrzymuje już tyle lat z taką wiedźmom jak ja.
Jesteśmy firmą, która tworzy rzemieślnicze produkty w lasach Jury Krakowsko- Częstochowskiej. Jakość jest dla nas najważniejsza. Zapraszamy do świata w zgodzie z naturą.
Wasza
Zielarka z Jury